Autobusiaki i trasa odwagi
Lady Chausson boi się wyjechać na nową trasę, ponieważ nie zna drogi. Każdy z Autobusiaków ma własny pomysł na to, jak jej pomóc. Dopiero kiedy łączą siły, odkrywają, że najlepszym rozwiązaniem jest współpraca.
Posłuchaj audiobookaAutobusiaki i trasa odwagi
Od samego rana na zajezdni panował wielki ruch. Autobusiaki szykowały się do wyjątkowej przejażdżki przez miasto. Tylko Lady Chausson stała pod wiatą i poprawiała okulary już chyba dziesiąty raz.
– Wszystko w porządku, moja droga? – zapytał Somua, poprawiając melonik.
– Oczywiście… Oui, oui. – odpowiedziała Lady Chausson. – Po prostu… chyba dziś nie pojadę.
Autobusiaki aż zatrąbiły ze zdziwienia.
– Jak to nie pojedziesz?! – zawołała Solariska. – Przecież nowa trasa to przygoda!
– Właśnie dlatego się boję – westchnęła Lady Chausson. – Nie znam drogi. A jeśli pomylę skręt albo zatrzymam się na złym przystanku?
Solariska natychmiast rozświetliła wszystkie ekrany.
– Proste! Włączamy nawigację, czujniki, podgląd ruchu i jedziemy!
Ogórek aż podskoczył z przejęcia.
– Chwileczkę! Najpierw trzeba sprawdzić dokładny przebieg trasy, liczbę przystanków, możliwe objazdy, zwężenia i średni czas przejazdu.
Wyciągnął mapę pełną kolorowych linii, strzałek i notatek.
– Zaznaczyłem nawet trzy miejsca, w których najczęściej tworzą się korki – dodał z dumą.
Jelcz przeciągnął się leniwie.
– Oj tam, korki. Trzeba ruszyć, otworzyć okna i zobaczyć, dokąd droga poniesie.
– Droga nie powinna nas „nieść” – oburzył się Ogórek. – Trasa ma dokładnie dwadzieścia siedem punktów orientacyjnych, czternaście skrętów w prawo i trzynaście w lewo!
– Brzmi groźnie – zaśmiał się Jelcz. – Ja zwykle skręcam tam, gdzie jest fajny widok.
Lady Chausson spojrzała na niego z przerażeniem.
– To wcale mi nie pomaga.
Somua podjechał bliżej.
– Potrzebujemy spokoju i dobrego planu. Najpierw przeanalizujemy trasę krok po kroku.
– Krok po kroku? – westchnęła Solariska. – Zanim skończycie, zdążą zbudować nową ulicę.
– A ty najchętniej pojechałabyś, zanim jeszcze otworzą bramę – odpowiedział Somua.
Autobusiaki zaczęły się przekomarzać. Ogórek mówił o numerach przystanków, Solariska o nawigacji, Somua o planowaniu, a Jelcz powtarzał, że „jakoś to będzie”.
Lady Chausson wyglądała na coraz bardziej przestraszoną.
W końcu Jelcz zatrąbił.
– Dobra, dobra. Chyba trochę ją wszyscy przytłaczamy.
Ogórek spojrzał na swoją ogromną mapę.
– Możliwe, że moje dwadzieścia trzy strony notatek to odrobinę za dużo.
– Odrobinę? – zapytała Solariska.
– Dwadzieścia dwie strony za dużo – przyznał Ogórek.
Somua uśmiechnął się.
– Połączmy nasze pomysły. Ogórek przygotuje prostą mapę z najważniejszymi punktami. Solariska będzie podpowiadać drogę przez radio. Ja pojadę obok Lady Chausson.
– A ja? – zapytał Jelcz.
– Ty pomożesz jej się rozluźnić – odpowiedziała Solariska. – Ale bez skręcania „tam, gdzie ładniej”.
– Niczego nie obiecuję – odparł Jelcz z uśmiechem.
Ogórek szybko przygotował krótką instrukcję.
– Tylko pięć najważniejszych punktów. Żadnych tabel. No… prawie żadnych.
Lady Chausson spojrzała na mapę.
– To wygląda znacznie lepiej.
Autobusiaki wyruszyły. Ogórek dokładnie podawał numery przystanków, Solariska ostrzegała o zakrętach, a Somua spokojnie pilnował, żeby Lady Chausson się nie spieszyła.
Jelcz jechał obok i opowiadał żarty.
– Wiesz, co robi autobus, kiedy się zgubi?
– Co? – zapytała Lady Chausson.
– Udaje, że to objazd.
Lady Chausson parsknęła śmiechem.
Na pierwszym trudnym skrzyżowaniu zwolniła.
– Za sto metrów skręt w prawo – powiedziała Solariska.
– Potwierdzam – dodał Ogórek. – Potem drugi przystanek i prosto.
– Spokojnie – powiedział Somua. – Masz czas.
– A jak coś pomylisz, to nazwiemy to trasą turystyczną – rzucił Jelcz.
Lady Chausson skręciła idealnie.
Z każdym kolejnym przystankiem jechała coraz pewniej. W końcu przejechała całą trasę bez żadnej pomyłki.
Kiedy wrócili na zajezdnię, wszyscy zatrąbili z radości.
– Udało się! – zawołała Lady Chausson. – Ogórek pomógł mi zrozumieć trasę, Solariska pilnowała drogi, Somua mnie uspokajał, a Jelcz sprawił, że przestałam się bać.
– Czyli mój plan był najlepszy – stwierdził Ogórek.
– Nie plan – poprawił go Jelcz. – Nasza ekipa.
Ogórek zastanowił się chwilę.
– Zapiszę to w notatkach.
– Tylko nie na dwudziestu stronach – poprosiła Lady Chausson.
I cała zajezdnia zatrąbiła ze śmiechu.